Wizyta w Zachęcie i mieszane uczucia, o które nie prosiłam
Art for Kids · czw., 9 lipca

Są popołudnia, które nie proszą o nic poza tym, żeby po prostu przyjść i patrzeć. To było właśnie takie. Spędziłam je w Zachęcie, przechodząc powoli z sali do sali i pozwalając sztuce narzucić rytm.
Przyciągnęły mnie dwie wystawy.
Adolescence
Jest coś odważnego w tym, żeby zbudować całą wystawę wokół tego wieku pomiędzy, który wszyscy jakoś przetrwaliśmy i do którego mało kto chce wracać. Udało jej się uchwycić i tę niezręczność, i tę intensywność naraz, to uczucie bycia na wpół ukształtowanym i całkowicie otwartym w tym samym momencie. Zatrzymałam się przy niej dłużej, niż się spodziewałam.
Krzysztof Gil, Nobody Wants You Here
Sam tytuł zatrzymuje, zanim jeszcze zobaczysz pierwszą pracę. Jest konfrontacyjny w najlepszym tego słowa znaczeniu, to jedno z tych zdań, które chodzi za tobą po sali i wciąż zadaje pytania. Prace Gila są jednocześnie ciche i ostre, i zostały ze mną w drodze do domu.
Wyszłam trochę głodna
Szczerze? Wyszłam z niedosytem. Obie wystawy były ekscytujące i naprawdę dawały do myślenia, ale było ich po prostu za mało, żeby móc się w nich naprawdę zanurzyć. Ciągle czekałam na kolejną salę, kolejną warstwę, coś jeszcze, przy czym można by dłużej pobyć, a tu już było wyjście.
To nie do końca zarzut. Może wręcz przeciwnie. Wizyta, po której zostaje głód, to wizyta, która coś zrobiła dobrze. Zrobiła to tylko w miniaturze, a ja chętnie zostałabym dwa razy dłużej.
Więc, czy warto? Tak. Idźcie powoli, przeczytajcie wszystko i nie spieszcie się z tymi dwiema wystawami, bo kończą się szybciej, niż byście chcieli. Wyszłam z głową pełną myśli, a to więcej, niż daje niejedno popołudnie. Po prostu wyszłam też z ochotą na dokładkę. 🎨
Gotowi, by zacząć tworzyć?
Przyprowadź swojego małego artystę na zajęcia, gdzie angielski po prostu się dzieje.
Zarezerwuj zajęcia